U północnych sąsiadów

Ostatnie dni przyniosły trochę ciekawostek. Zostałem poproszony o zrobienie kilku zdjęć w Szwecji, na co chętnie przystałem, więc spakowałem się w stylu survivalowym: priorytet to oczywiście sprzęt foto, a pozostały ekwipunek w ilości na jaką pozwoli plecak foto, czyli niewiele. Ograniczenia Ryanair okazały się niestraszne, zmieściłem wszystko w plecaczek, który ledwie przekroczył 7 kg wagi. Część ekwipunku została przebazowana rzutem kołowym, co ułatwiło wyprawę.

Dziwne uczucie, kiedy leci się samolotem, którego się nie pilotuje 🙂 Podróż drogą powietrzną trwała krótko, wszak do Malmo, to jak za miedzę, ale pozostało jeszcze prawie 400km samochodem. Naszą bazą wypadową był ośrodek Hafsten Resort AB. Jeszcze tylko znalezienie miejsca do zwodowania łodzi i przez kilka dni mogliśmy cieszyć oczy wspaniałymi widokami, a i pogoda nam dopisała mimo niskich temperatur. A na chłodne wieczory znalazło się rozgrzewające co-nieco. Pobyt minął błyskawicznie i przyszedł czas powrotu prawie pustym samolotem. Też nie dali popilotować, skandal!

Dodaj komentarz

Proszę poprawić formularz

wymagane*